Duch tenora z ulicy Moniuszki
jako halny zawodził w Zaduszki
i Halinie góralce
ukazywał się w halce,
bowiem damskie kręciły go ciuszki.
Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
Duch tenora z ulicy Moniuszki
jako halny zawodził w Zaduszki
i Halinie góralce
ukazywał się w halce,
bowiem damskie kręciły go ciuszki.
Odkąd duszkiem jest Stasio z Zawoi
po raz pierwszy halołin ma, no i
w związku z tym, w nowej roli,
pójdzie straszyć, atoli
nie ukrywa, że troszkę się boi.
Pewien Holender z Kerkrade
zrobić chciał sam lemoniadę,
lecz palce w blender
włożył Holender
i teraz ma ADeHaDe.
Wódz kanibali rzekł mi w Ghanie -
Inteligencja sztuczna, panie,
jest do niczego, że tak powiem.
U nas nie sprawdza się, albowiem
zastąpić ludzi nie jest w stanie.
Adminowi z ulicy Grottgera
śni się koszmar, że nocą otwiera
drzwi wieczorem zamknięte,
a tam śmierć z śrubokrętem!
Ty nie z kosą? - Nie. Ja do serwera.
Mógłby starać się kat z Cytadeli
zdać przed cechem na majstra, jeżeli
by zaliczył test z wiedzy.
Mógłby, gdyby koledzy
na praktycznym go wcześniej nie ścięli.
Stolarzowi z ulicy Grottgera
piła palce ucięła do zera.
Cóż... Czasami się zdarza.
Mógłby biec do lekarza
by mu przyszył. Lecz czym je pozbiera?
Chciał spróbować staruszek z Żabiczek
pizzy Diablo z dodatkiem papryczek.
Pomysł diabli nadali,
bo nie dość, że go pali,
to się jeszcze przepalił nocniczek.
Rolnikowi pewnemu w Szczypiornie
kukurydza się śniła upiornie.
Spał w jej cieniu pod miedzą,
aż tu dzieci go jedzą!
Przez ten upał był cały w popcornie.
Neandertal żył w Paleolicie.
Nie znał co to palenie i picie.
W krąg miał denną morenę.
Jego żona migrenę...
W końcu wymarł, bo co to za życie.
Pan Antoni na spacer Plantami
chadza gdy chce pomarzyć czasami
że blask sławy już blisko.
Marznie mżawka. Jest ślisko.
Zaraz czeka go taniec z gwiazdami.
Utykając odwiedza Biedronkę
miła świnka z kręconym ogonkiem
prosząc ludzi w tym sklepie -
Poratujcie w przeszczepie.
Chodzi tylko o jedną golonkę!
Głodny wampir szedł drogą na Sierszę,
aż pod lasem, gdzie miejsce jest szersze,
spostrzegł dwie ciężarówki.
Zza nich wyszły tirówki.
Młodsze, szybsze... Wyssały go pierwsze.
Za przychodnią Punkt Pobrań jest w Choczu.
Dzięki temu, że jest na uboczu
w nim, przy świetle księżyca,
pracę ma wampirzyca.
Bada próbki, szukając krwi w moczu.
Latem wampir spod mostu Pont Neuf
gdy natury obudzi go zew,
a jest głodny jak pies -
ssie odpornych na stress.
Mrucząc - Nie ma to jak zimna krew.
Słabą głowę ma strzyga z Zachęty,
więc gdy trafi się klient podcięty
co utoczy mu strzyga,
to z powrotem wyrzyga.
Można rzec - taki układ zamknięty.
Opuszczony jest dom pod Tucholą.
Ludzie z dala obchodzić go wolą.
Właśnie tam, do piwniczki,
zmierza duch dietetyczki,
by spokojnie móc zjeść Prince Polo.
W deszczu moknie Cmentarz Brzeski.
Mąż po żonie roni łezki
nad najprostszą z prostych trumien.
Kornik wzdycha - To rozumiem.
Miłość do grobowej deski.
Pewien autor poczytny w Suwałkach
wybudował się na kryminałkach.
Tytuł "Zbrodniarz z maczetą"
odpowiadał gazetom.
Można było drukować w kawałkach.
Młody drwal pracujący nad Marną
uciął sobie penisa Husqvarną.
Jak na krótkie szkolenie
wyszło cięcie - marzenie!
Choć to w sumie pociechą jest marną.