Dzień, gdy niedźwiedź wygląda zza krzaka,
gdyż dopadło go tam, nieboraka,
a na krzaku brak liści,
dzień, gdy futro miś czyści
w inny sposób, to Dzień jest Świstaka.
Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
Dzień, gdy niedźwiedź wygląda zza krzaka,
gdyż dopadło go tam, nieboraka,
a na krzaku brak liści,
dzień, gdy futro miś czyści
w inny sposób, to Dzień jest Świstaka.
Poszła Hilda się gzić na Mokradła.
Gziła się, aż bateria jej padła.
Hilda padła przy dildzie.
Lud przygląda się Hildzie.
Patrzcie ludzie. Kobieta upadła!
Był pewien grzesznik ze Spały,
co się umartwiał dzień cały
i co godzinę
pijał rycynę,
gdyż bardzo był zatwardziały.
Stary eunuch z haremu w Malawi,
kogla - mogla zwyczajnie nie trawi.
I nie w tym tkwi przyczyna,
że mu coś przypomina,
ale że się cukrzycy nabawi.
Gdy po pasach przechodzi Jan w Szczebrze
nie pasuje zupełnie to zebrze.
Błaga Jana ze szlochem
żeby po niej też trochę.
Jan nie lubi, jak zebra tak żebrze.
Iluzjonista z Andaluzji
często zwieracza miewał luz i
kiedy już czuł, że rady nie da
potrafił wmówić, że rezeda.
Oto potęga jest iluzji!
poeta musi mieć to coś
jak tego nie ma to już przepadł
poety nigdy nie masz dość
a jeśli masz - to nie poeta
wiersz mieć powinien sens i styl
łatwo powiedzieć trudniej spisać
to uchwycenie takich chwil
po których następuje cisza
to taki wieczny zmartwychwstaniec
co nie zabije i nie wzmocni
często wie pierwszy co się stanie
poeta w prawdzie jest samotny
i jeszcze coś wysoki sądzie
wielce szanowna publiczności
źle kiedy pisze się niemądrze
fatalnie jeśli bez miłości
Gdy ktoś nazwie Mariana z Karpacza
rogalikiem - to Marian wybacza,
bo nadziany jest, ale
gdy rogaczem, to wcale.
Ma swój status i to mu uwłacza.
nic takiego się ze mną nie dzieje
kończy się styczeń
nic mi nie jest
dzień coraz dłuższy słoneczko grzeje
jest znakomicie
nic się nie dzieje
piję niedużo przed snem już nie jem
wstaję o świcie
nic mi nie jest
świt niezawodnie daje nadzieję
piszę w zeszycie
nic się nie dzieje
dzisiaj nie wyjdę okno ciemnieje
cień na suficie
nic mi nie jest
wieczór kły szczerzy noc w nos się śmieje
to serca bicie
nic mi nie jest
to tylko życie nic się nie dzieje
nadszedł styczeń najsroższy ze styczni
oni sceptyczni
zasypało im ratusz wraz z wieżą
ale nie wierzą
przyszła zima i cóż że ze szwecji
ach żeby zlec i
na majówkę się zbudzić przy grillach
przecież to chwila
zaraz spłynie ten syf do bałtyku
będzie po krzyku
jak są mrozy nie trzeba się szwendać
ludziom w urzędach
się naprzykrzać bo skończyć się może
gipsem na SOR-ze
jak jest zima musi być ślisko
i wszystko