W czas sztormu staruszek z Tobago
po plaży przechadza się nago,
lub siada na wydmie.
Wiatr sroży się i dmie.
Oj, będziesz miał, starcze, lumbago!
Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
W czas sztormu staruszek z Tobago
po plaży przechadza się nago,
lub siada na wydmie.
Wiatr sroży się i dmie.
Oj, będziesz miał, starcze, lumbago!
Odkąd cudem zahaczył pan z Gruzji
(unikając poważnej kontuzji)
górne szczeble drabiny,
cud ten zrobił się siny.
Oczywiście, bez żadnych aluzji.
Jest poducha z ulicy Poleczki,
która sypia, gdy zliczy owieczki
oraz inne wydumki,
z prześcieradłem bez gumki.
Właśnie stąd biorą się poduszeczki.
Pewien Holender z Kerkrade
zrobić chciał sam lemoniadę,
lecz palce w blender
włożył Holender
i teraz ma ADeHaDe.
przychodzisz w śnie czy chcę czy nie
co robisz w mojej głowie
co z ciebie jest za człowiek
już zapomniałam daj mi spokój
nie budź mnie wspomnień nie prowokuj
pozwól mi wyspać się
już pogodziłam się ze stratą
śnię mówisz - nie mam wpływu na to
że cię śnię
więc to naprawdę się nie dzieje
dla ciebie to są stare dzieje
wybacz nie zrozum źle
lecz jeśli kiedyś los tak sprawi
że się spotkamy gdzieś na jawie
to nie
nie będę czekać na zielone
ty w jedną a ja w drugą stronę
po prostu omiń mnie
Repasator pan Marian z Wrocławia
uszkodzone dziewice naprawia.
Po niewielkiej korekcie
są jak nówki. W efekcie
nikt nie rzuca ich i nie obmawia.
domem polszczyzna orzeł moim znakiem
biało czerwone krwinki we mnie płyną
kimże więc jestem jeśli nie Polakiem
ogniem i mieczem drukowany papier
pamiętam wszystkich którzy uszli z dymem
pod jakimkolwiek przybyłeś tu znakiem
wełnianą czapkę czy ułańskie czako
kładłeś pod głową stałeś się rodziną
rozmawiam z tobą jak Polak z Polakiem
lecz przede wszystkim chcę być homo sapiens
poznanym w drodze za słowa przyczyną
domem polszczyzna orzeł moim znakiem
popiół i diament Matejko z Kossakiem
czerwone maki pod Monte Cassino
czy to wystarczy żeby być Polakiem
serce jest kluczem myśl rodzi się ptakiem
rzucane słowa ratunkową liną
domem polszczyzna piórko moim znakiem
kimże więc jestem jeśli nie Polakiem
Jest w orkiestrze strażackiej w Ornecie
amatorka grywania na flecie.
Dmucha w niego jak w tubę,
przez co chłopy są grube,
a dyrygent garb dźwiga na grzbiecie.
Wstępny wniosek, jakoby pan z Monzy,
gacha żony postrzelił niechcący
przez celownik optyczny
dosyć jest specyficzny
i, jak gach, za daleko idący.
Kupił tanio gej pewien z Tropei
szafę w częściach i chciał po kolei
złożyć, myśląc - potrafię.
Rok już siedzi w tej szafie.
Nie dla wszystkich są meble z Ikei.