Pewien młody poeta w Łańcucie
limerykiem chciał wzniecić uczucie
w sercu Joli, atoli
Jola chciała powoli,
a skończyło się już po minucie.
Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
Pewien młody poeta w Łańcucie
limerykiem chciał wzniecić uczucie
w sercu Joli, atoli
Jola chciała powoli,
a skończyło się już po minucie.
noc umyka krew tętni
z oddychaniem już lżej
dzień od nowa zaczęty
may day
wiatr majowy czas letni
błękit bez chmury złej
jaki będzie następny
may day mayday
skąd ten refren natrętny
w głowie tłucze się mej
dzień aż boli tak piękny
mayday mayday mayday
poeta wypełnia PIT
konstatuje jak niewiele warte są jego wiersze
nie mogąc zasnąć analizuje koszty
dochodzi do przekonania że płaci
zbyt wysoką cenę
nad ranem doznaje iluminacji
odpisuje wydatki na poratowanie zdrowia
przetwarzając informacje
mózg poety zapada w fazę REM
krótki sen przynosi ulgę
podatkową
wśród czarnych wron i białych papug
ja jestem ptak osobny
tyleż zwyczajny co ozdobny
ptak dziwak ptak pół na pół
taki nad chmury nie poleci
dla mnie to za wysoko
ja jestem jeszcze jedną sroką
przez którą pospolitość skrzeczy
niewiele cenią mnie artyści
być może chodzi o to
że kocham wszystko co się błyszczy
choć niekoniecznie złoto
nie ważne co odbija o światło
ukradnę by nie zgasło
Niepokoił się wdowiec z Werony
że po latach przeżytych bez żony
ciągle jeszcze mu sterczy.
Po zbadaniu nadnerczy
poczuł ulgę. To tylko hormony.
Mógłby starać się kat z Cytadeli
zdać przed cechem na majstra, jeżeli
by zaliczył test z wiedzy.
Mógłby, gdyby koledzy
na praktycznym go wcześniej nie ścięli.
Subtelnej pani w pięknej Petrze
zaczęła pruć się nitka w swetrze.
Potem w spódnicy i pończosze
spruła się nitka, aż po trosze
pani rozwiała się na wietrze.
Mawia myśliwy z Korsyki -
Z psem nie poluję na dziki,
bo jest w tym słaby.
To pies na baby.
One kochają jamniki.
zanim
za mną za tobą
dreszcze
bladymi palcami
jeszcze
przymrozek
chwyta ciągnie
od lasu szronem
zimnym ogniem
pąki magnolii
płoną i oto
grzmi błyska
spada kropla -
ofiara spełniona
Stary piernik z cukierni w Tuszynku
niepoprawnie się bujał w murzynku,
a murzynek w eklerce.
Wszyscy dziś w bajaderce,
a co się nie zmieściło - w muffinku.