Był pewien kutas w Mombasie
który chciał sprawdzić, czy da się
stać przez noc całą,
lecz się nie dało,
ponieważ był na zawiasie.
Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
Był pewien kutas w Mombasie
który chciał sprawdzić, czy da się
stać przez noc całą,
lecz się nie dało,
ponieważ był na zawiasie.
mam wolną wolę jestem bogiem
posiadam linie papilarne
i de en a niepodrabialne
diabeł sprowadza na złą drogę
więc mógłbym a właściwie mogę
wszystko czym warto by się chwalić
byleby tylko nie złapali
mój sędzia jest kryminologiem
wie wszystko już przed narodzeniem
ale podpuszcza mnie jak śledczy
to wodząc mnie na pokuszenie
to znowu grożąc ogniem wiecznym
z piekła na ziemi mam sumienie
z rajskich obietnic drogę mleczną
Do turystów rzekł miś na Krupówkach -
Jeśli chcecie mnie mieć na pocztówkach
same dobre mam wieści.
Chodźcie. Każdy się zmieści.
No i fakt. Się zmieścili w dwóch stówkach.
Chciał spróbować staruszek z Żabiczek
pizzy Diablo z dodatkiem papryczek.
Pomysł diabli nadali,
bo nie dość, że go pali,
to się jeszcze przepalił nocniczek.
Pytał w banku inwestor z Trójmiasta -
Co zysk lepszy da, pizza czy pasta?
Inwestować należy
w pizzę - rzekli bankierzy -
gdyż zarabia się tam więcej ciasta.
w ten błysk przejrzysty podbijany śniegiem
noc najczarniejsza nie jest tak głęboka
jak w listopadzie kiedy światło kona
w zimnych latarniach
w ten czas bezsenny noc cieniami broczy
przepływa pełnią śnieżnego księżyca
odpływem wody w fajansowym kubku
sięga do gardła
nie ma granicy między nią a świtem
nie ma pomiędzy światem i nieświatem
jest tylko ostry gwizd lokomotywy
echem odbity
jutro - spacer w ogrodach
zapamiętanych z młodości
jutro - czeka nagroda
jutro - byle do wiosny
jutro - darmowy bilet
jutro - domena wróżek
jutro - szczęśliwe chwile
zaplanowane podróże
jutro wygrany finał
tylko trzeba uwierzyć
jutro - szczęścia kraina
w której jeszcze nikt nie był
Poeta Sisey żył w Łobzie.
Mógłby napisać wiersz o bzie.
Już nie napisze.
Odszedł, skąd przyszedł.
Dudziarz mu zagrał na kobzie.
Dzień, gdy niedźwiedź wygląda zza krzaka,
gdyż dopadło go tam, nieboraka,
a na krzaku brak liści,
dzień, gdy futro miś czyści
w inny sposób, to Dzień jest Świstaka.
Poszła Hilda się gzić na Mokradła.
Gziła się, aż bateria jej padła.
Hilda padła przy dildzie.
Lud przygląda się Hildzie.
Patrzcie ludzie. Kobieta upadła!