Mieszkał żeglarz nad Gdańską Zatoką,
który pływał wyłącznie pod foką.
Foka nie miał na rei.
Do tęczowych idei
uprzedzony był bowiem głęboko.
Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
Mieszkał żeglarz nad Gdańską Zatoką,
który pływał wyłącznie pod foką.
Foka nie miał na rei.
Do tęczowych idei
uprzedzony był bowiem głęboko.
Stolarzowi z ulicy Grottgera
piła palce ucięła do zera.
Cóż... Czasami się zdarza.
Mógłby biec do lekarza
by mu przyszył. Lecz czym je pozbiera?
Święty Patryk gustował w zieleni,
lecz nie za to Irlandia go ceni.
Wszystkie węże w emocji
wygnał z wyspy do Szkocji.
Szkoci noszą je teraz w kieszeni.
W saunie nad brzegiem Rio Grande
widziano wielką białą pandę
niepasującą do pejzażu.
Spocona, w czarnym makijażu
przypominała panią Wandę.
Na depresję chłop babę miał w Lubsku
i łapskami ją klepał po dupsku.
Klepał nie bez przyczyny.
Poziom serotoniny
bardzo ważny jest przy tym choróbsku.
W dniu urodzin stulatka z Formozy
jego żona, z powodu psychozy,
(w końcu też już niemłoda)
odmówiła mu loda
obawiając się salmonellozy.
Kiedy zimno zrobiło się w Jurze
rzekł dinozaur - Przez zmiany na górze
to nie moja już bajka.
Coraz mniejsze mam jajka,
jak ta kura. No chyba się wkurzę!
Pewna dama wiekowa z Nieradek
czyta w łóżku, na wszelki wypadek
nie wkładając koszuli
by, gdy sen ją przymuli,
użyć piersi swych jako zakładek.
Dla kawału Stanisław w Sopocie
pocałunek skradł pewnej Dorocie.
Karą straszyć nie lubię,
ale krótko po ślubie
wyszło na jaw, że ma dożywocie.
Hipopotam, co mieszkał nad Nilem
utył tak, żywiąc się chlorofilem,
że nie mieścił się w dresie.
Jeśli nie chcesz żyć w stresie,
w kwestii diety by było na tyle.