Młoda żona miejskiego strażnika
musi bardzo uważać, gdy sika.
Jeśli świadków brak wokół
mąż, nim spisze protokół
w toalecie na klucz ją zamyka.
Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
Młoda żona miejskiego strażnika
musi bardzo uważać, gdy sika.
Jeśli świadków brak wokół
mąż, nim spisze protokół
w toalecie na klucz ją zamyka.
Roztargniony pan Marian z Mościska
wiąże muszkę z wątłego peniska.
Potem twarz ma w fiolecie,
co oznacza, jak wiecie,
że za mocno go muszka uciska.
Prąd podłączyć miał Jan w Kurejewce
pewnej pani, lecz dzisiaj już nie chce.
Wczoraj doszło do zwarcia
i w wyniku otarcia
nieprzyjemne swędzenie ma w cewce.
Zalatany jest Marian znad Liwca.
Tak niedawno spokojnie pił Żywca.
Leniuchował, aż miło.
Wszystko to się skończyło,
odkąd został pilotem myśliwca.
Pewien baca (ma dom pod Zawratem)
bije konia przy ludziach i batem,
mówiąc - Z dziada pradziada
konia bić nam wypada.
Na umyśle jest zdrowy poza tem.
Mąż Haliny, tirowiec z Wrocławia
seksu w domu zmęczony odmawia.
Ktoś oświecił Halinę -
Zmień sypialnię w kabinę!
Teraz z rana jej stówkę zostawia.
Gdy Jan przyśnie na plaży w Sopocie,
to częściowo przebywa w namiocie.
I choć namiot jest z gaci,
za Grand Hotel nie płaci.
Na noclegach oszczędza więc krocie.
Zauważył magister z Przeworska,
że po nocy mu sterczy jak morska
z przeproszeniem, latarnia.
Czemu? Dziś nie ogarnia,
lecz szykuje się praca doktorska.
Seks uprawiał gospodarz z Jakaci,
aż zrozumiał, że na tym się traci.
Baby stare i brzydkie
nazwał więc nieużytkiem
i od teraz to Unia mu płaci!
Komarzyca podpita z Pułtuska
chcąc się dopić trafiła na Józka.
Jak się Józek odwinie!
Lecz, że chłop był po winie,
to nie trafił. No cóż... Wina Tuska.