tak się zdarzyło jednego wieczoru
że zapaliło się purpurą niebo
zrobiłem zdjęcie bo któżby nie zrobił
odkąd wystarczy sięgnąć po telefon
jestem źrenicą i nerwem wzrokowym
sieci utkanej z miliardowych oczek
a kiedy chciałem pochwalić się dziełem
ekran laptopa zalał się czerwienią
słońce toczyło się przez strefy czasu
zeszkarłaciły się poleskie brzozy
krwią ociekały mazowieckie sosny
powyginane w płonące żyrafy
topił się Berlin i zapłonął Paryż
jak podmuch z pieca łuna szła przed zmierzchem
pośród zachwytów i niedowierzania
że oto mamy taką technologię
by ujrzeć wszystko nie widząc niczego
i przypomniałem sobie zdjęcia z wiosny
gdy sady kwitły jak już nigdy wcześniej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz