miałem już dość bo ileż można
gdy nagle wyszła z przymierzalni
w obcisłej sukni
słowo zapnij
pośród pustyni galerników
zabrzmiało jak startera wystrzał
ekler się wił na nagich plecach
niczym zbudzony wąż zasyczał
zielone jabłko
jej pośladków
już miałem zerwać między nami
zjawił się starzec może ojciec
rzekł ja to zrobię pan zostawi
O Boże jaki jesteś nudny
westchnęła tylko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz