Doszedłem dzisiaj do Lipkowskiej Wody.
Teraz to raczej błotniste kałuże.
Na pierś mi skoczył pies, labrador młody.
Potem był dialog, który wam powtórzę.
Pani westchnęła zwracając się do psa -
No tak... Wiedziałam. Teraz będziesz hopsał.
Ona wiedziała! Pewnie jakaś wieszczka.
Chociaż z pozoru utleniona mieszczka.
Nie lubię kiedy z błotem na mnie skaczą.
Mówię przepraszam. Pani pyta - Za co?
Ja też się dziwię i spoglądam na nią -
Przepraszam piesku. Masz niemądrą panią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz