Wiersze pisane za przyczyną
rozpaczy, to jak ptakom czarnym
sypanie ostatniego ziarna,
żeby nie wzeszło oziminą.
Spod klawiatury strząsasz piołun.
Słowa zamieniasz na cierpienie.
Wiedząc że przecież nic nie zmienią,
bo niepotrzebne już nikomu.
Dziś sam się czujesz jak uchodźcy.
Na swojej ziemi bliskim obcy.
Kogo chcesz budzić. Martwi oni.
A ty chcesz dotknąć do żywego.
Ruski sołdat na dysharmonii
rżnie poloneza Ogińskiego.
Nie wojna spędza ci sen z powiek.
Nie świat się kończy, ale człowiek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz