niedziela, 9 stycznia 2022

Ech, zima!

 Ech, zima! Dym z komina rumianym Aniołom.

Przemarzniętym błękitom ofiara z buczyny.

Nigdy potem już może nie być takiej zimy.

Teraz ruszyć kuligiem po świętach od stołu.


Rży Ursus wielokonny. Parskają na mrozie

zimnokrwiste zawory ogrzewane wiechciem.

Ropa gęsta, bo zima! Szarpnęło nareszcie

doczepione opony. Worki po nawozie.


Ech, zima! Śniegu nie ma. Można pędzić dłużej

po wyrąbanym lesie. Zakręty brać częściej. 

Na oponach, na workach. Syn z  Aniołem Stróżem

dowiązani sznurkami na wszelkie nieszczęście. 


Nie wiadomo. Sam zleciał, może pękła lina?

Ziemia twarda jak kamień. Brak śniegu. Ech, zima.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz