Po przyjęciu dawki przypominającej
pan Piórko pozazdrościł antyszczepionkowcom.
Przypomniał sobie, z jakim żarem
czterdzieści lat wcześniej protestował
przeciw dyktaturze i wywalczył wolność.
Dzisiaj ma skromny domek z ogródkiem
i mieszkające za granicą absurdu dzieci.
Oczywiście, że wierzy
w rozum, kulistość Ziemi i medycynę.
Ale nie wierzy już w kolejną rewolucję.
Manifestuje z poczucia przyzwoitości
w obronie kobiet, sędziów, czy konstytucji,
tracąc powoli nadzieję, że to coś zmieni.
Na święta przyjadą wnuki.
Pan Piórko postara się ze wszystkich sił,
żeby uwierzyły w Świętego Mikołaja.
Płomień wiary jest ważniejszy,
niż bycie grzecznym
przez cały rok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz