Nie znasz mnie. Nigdy mnie nie znałaś
Wybacz. Nie chciałem zranić.
Sam nie wiem, za co pokochałaś.
Na moje szczęście, za nic.
Co bym bez ciebie zrobił miła,
przez tych czterdzieści zim.
Ty mnie przede mną ocaliłaś.
Bez ciebie przepadłbym
jak ruda mysz na Antarktydzie.
Jak potłuczone szkło.
I nawet by nie minął tydzień,
jak poszedłbym na dno.
Jestem zieloną wyspą lodu.
Górą, zmienioną w krę.
Nikt nie wie, ile mnie pod wodą
od kiedy topię się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz