cyganie stawali taborem
za kolejowym nasypem
pamiętam leciałem za nimi
uczepiony sznurka latawca
czas nie miał początku
pamiętam leciałem za nimi
uczepiony sznurka latawca
czas nie miał początku
ani końca ludzie nie umierali
nawet ze starości
doświadczałem alchemii marzeń
chemii dorastania ale najbardziej
ciekawości świata na końcu torów
miałem i ja swoje macondo
dziś wracam zapalam
w biały dzień świeczkę
pośrodku miasta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz