okno było dachowe na niebo
przez to okno nas kiedyś okradli
przykre ale nie tylko dlatego
uciekałem ze świata umarłych
za tym oknem był widok na kirkut
od którego mur mnie oddzielał
z drugiej strony kościoła kikut
betonowe osiedle kiercelak
miałem wtedy pieska pamiętam
wychodziłem się przejść przed spaniem
na dzielnicy północnej cmentarz
psu nie patyk rzucałem lecz kamień
teraz mieszkam w sosnowym lesie
zgrupowanie kampinos palmiry
za oknami kolejny kwiecień
zmartwychwstaje zapachem żonkili
żyję tutaj bo miałem wybór
czemu ja nie ma kogo zapytać
czasem wiersze pisze mój dybuk
zawrócony antysemita
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz