w tym śnie nie mogłem się obudzić
ani wydostać się i umrzeć
byłem ofiarą nieśmiertelną
już nie pamiętam o co poszło
moim odwiecznym prześladowcom
pustce rozpaczy przerażeniu
bezsilny wypluwałem watę
i nie wiedziałem co z nią począć
wyrwał mnie nocy wiatr niepokój
hulał od wschodu do południa
i do północy od zachodu
aż zapadł w śnieg
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz