Kiedy jechałem do Pińczowa
pociąg się raczej wlókł, niż wiózł
a potem jeszcze przyhamował
i obok trakcji kolejowej
ujrzałem drabiniasty wóz
Na wozie chłopu marzły uszy
choć może Cygan albo Żyd
był na tym wozie śnieżek prószył
parowóz ani myślał ruszyć
lecz nie śpieszyło mi się zbyt
Wysiadłem. Sam się grzać nie będę
pociąg na nowo podjął bieg
chłop poczęstował więc nie zziębłem
i zaśpiewaliśmy kolędę
aż do Pińczowa padał śnieg
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz