Dalej nie idę. Zatoczyłem koło.
Już nic nowego mnie na nim nie spotka.
Snu potrzebuję i stabilizacji.
Byłem rycerzem z zachwianym błędnikiem.
Poodkrywałem wyświecone karty.
Dalej nie idę. Zatoczyłem koło.
Szedłem po płaskim i po grzbiecie kuli.
Przez pory roku krótkie i najdłuższe.
Snu mi potrzeba i stabilizacji.
Niech już się przyśni co chce, byle dobrze.
Nie chcę się błąkać z psychoterapeutą.
Nigdzie nie pójdę. Zatoczyłem koło.
Gdzieś tam są morza i góry wysokie.
Kiedyś przepłynę. Pofrunę, a teraz
Snu mi potrzeba i stabilizacji.
Chciałbym cię prosić żebyś mnie przyjęła.
Takim jak jestem, nie takim jak byłem.
Zostając w miejscu zatoczyłem koło.
Snu potrzebuję i stabilizacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz