Przelatując przez dziurę w niebie,
jaką jest atlantycki błękit,
z każdą chwilą dalej od ciebie
nad Grenlandią zacząłem tęsknić.
Za tęsknotę mogę nosić order.
Mała Ado, góraleczko z Boulder.
Dzień nie minął, już znowu zaczynam.
Śni się Julek ruchliwy jak żuczek.
To rodzinne. Babcia Sabina
przezywała mnie też "czorta wnuczek".
W posłuszeństwie tośmy warci siebie.
Jak ci powiem żem był grzeczny - nie wierz.
Bujam w chmurach. Nostalgia ma barwę
wschodu słońca. Liczę po cichu
że samolot weźmie kurs na Algarve
i Helenka pomacha mi z klifu.
Stewardesa przyniosła kocyk.
Świt się budzi pośrodku nocy.
Wraz ze świtem nadzieja przyszła
że złe czasy, jak noc przeminą.
Polska będzie krajem dzieciństwa,
a Grenlandia zieloną krainą.
Czystej wody przybędzie w Wiśle.
Pora spać.
Dzisiaj nic już nie zmyślę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz