czwartek, 10 lutego 2022

Dziwna historia

Coś niezwykłego mi się przydarzyło

w Centrum Handlowym na obrzeżach miasta.

Mówiąc dokładnie, na zwykłym parkingu.


Do samochodu pchałem już swój wózek

wyładowany na wypadek wojny.

A ściśle mówiąc, na wszelki wypadek.


Wśród aut z salonów stało Tico znikąd.

Biedak mnie spytał, czy kupię ziemniaki 

za parę złotych. Konkretnie pięć złotych.


Jak policzyłem, miałem trzy pięćdziesiąt.

Za wszystko w wózku płaciłem plastikiem.

Żeton niestety też był plastikowy.


Rzuciłem zatem - Może innym razem -

i oddaliłem się z pewną przykrością.

A nawet przyznam, że z poczuciem wstydu. 


I gdy tak pchałem swój wyrzut sumienia

spuściwszy oczy, spostrzegłem monetę.

Dokładnie mówiąc dwa złote. Jak znalazł,


by z ulgą wrócić. Kupiłem kartofle

za pięć pięćdziesiąt, jeśli ma być ściśle.

I sam już nie wiem, co mam o tym myśleć. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz