Tyle obchodzisz mnie, co nic.
Najwyżej trochę schudnę.
Masz ważne sprawy, no to idź.
Nim będzie jeszcze trudniej.
Gdyby to była jakaś więź,
przecięłabym ją brzytwą.
Na moją część i twoją część.
Zrobiłabym to szybko.
Cięłabym w poprzek żył na pół
naszą pieprzoną przyszłość.
Nie zrobię tego, bo byś czuł
że znów na twoje wyszło.
Mówisz mi - Zrozum. Przecież dziś
pandemia strach i ciemność.
Mamroczesz swoje ***** ***
jak mantrę. A co ze mną?
Nie rozumiemy siebie już.
Ty grasz tragedię grecką
o wymieraniu. Że tuż tuż.
A ja bym chciała dziecko.
Dla ciebie wszystko, albo nic.
Ty chcesz sumienia budzić.
A ja bym chciała tylko żyć.
Zwyczajnie żyć, jak ludzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz