Byle tylko do kwietnia. Obudzą się brzózki
w wywietrzonej pościeli pistacjowej barwy.
Nowym cudem znów będzie zwykły listek każdy,
zawieszony pomiędzy słońcem i przymrozkiem.
Zerwiesz. W palcach rozetrzesz. Poczujesz się potem
mordercą, niedowiarkiem i recydywistą.
Zawstydzony, nadzieję przyobiecasz listkom
których czas nie wyzłoci przez twoją głupotę.
Maj wybaczy. Karnawał potrwa do jesieni.
Wstępnie strachy na lachy spadną w październiku.
Wdziejesz kurtkę i rękę włożysz do kieszeni.
Pod podszewką wyczujesz przy próbie dotyku
Sekret liścia. Sens wiary. Siłę przeznaczenia.
Pokruszone relikwie pierwszych męczenników.
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz