Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
jeden za drugim
startowały pod słońce
gapiłem się w gazowy lampion
aż zawirowała ziemia
początek drugiego obrotu
przyniósł deszcz
umarł bałwan
wiatr rozrzucił ręce i nos
znów jest marchewką
a ja starym zrzędą
składającym lego
w pudełka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz