Nad rzeką Białą, tuż przy moście,
rzuconym w poprzek Sienkiewicza,
w moim dzieciństwie cyrk zagościł,
a razem z cyrkiem, tajemnica.
W miejscu zwyczajnym i tak samo
realnym, jak brak pięciu złotych,
siłacze postawili namiot
i odgrodzili cuda płotem.
Z drugiego brzegu, próbowałem
przeskoczyć fosę wielokrotnie.
Aż połamany lód na Białej
rozgrzał mnie do czterdziestu stopni.
Na bilet, było to aż nadto.
W arenę zmienił się mój pokój.
Ja, linoskoczek, w stronę światła,
przeszedłem noc nad Białymstokiem.
Wróciłem po ampicylinie
i wyjechałem w świat daleki.
Dziś wiem, że łatwiej iść po linie,
niż wskoczyć do tej samej rzeki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz