czwartek, 8 października 2020

zwrotnik

przeze mnie we mnie mną tworzone światy

stają się giną powstają od nowa

i tylko popatrz - tu księżyc garbaty

a już za chwilę noc bezksiężycowa 


ponad księżycem którego tam nie ma

jest tylko piasek i pustynia niema


za lustrem szafy - (tak! wymyślam szafę)

młoda kobieta z ogoloną głową

chciałbym pominąć ale nie potrafię

w każdym obrazie rodzi się na nowo 


w czeluściach szafy w kołysce morfiny

zielone palmy szumią na pustyni


i sen zapada pod zwrotnikiem raka

żeby się gajem daktylowym przyśnić

w którego cieniu można albo płakać

albo od nowa kołysankę zmyślić


w niej szepczą wydmy wielbłądy stugarbne

szszsz... to się przecieższsz... nie dzieje naprawdę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz