przez koronkowe plamy światła
patrząc jak się zabliźnia zieleń
na środek drogi wyszła sarna
i las przez chwilę stał w zachwycie
jak ja stanąłem i czas we mnie
na mgnienie chciałem ją zatrzymać
wtedy spłoszona przeszła w ciszę
jakby ktoś wyrwał ze mnie tętno
są takie światy momentalne
łuki napięte na sekundę
by grot umieścić pod powieką
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz