przechodzimy kolejny miesiąc
oddaleni o milczeń tysiąc
nigdy bliżej niż metr sześćdziesiąt
tyle łóżko ma szerokości
między nami pustynia złości
chłodny dystans i zimna pościel
co jest z tobą co ze mną powiedz
z niewinnego zmrużenia powiek
budujemy chmury gradowe
cierpkie jabłka spadają w sadach
z małej chmury deszcz się rozpadał
może pora zacząć rozmawiać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz