czwartek, 21 grudnia 2017

Poeta z zapałkami

W dzień grudniowy, za iluś morzami
albo może za jednym pagórkiem,
stał poeta ludzkości nieznany.

Świat otulał się w zmierzchu aksamit.
Marzły kity ognistym wiewiórkom,
a poeta stał sam z zapałkami.

W jakimś celu zapewne, lecz po co?
Czyżby wygnał go z domu zły macoch?
Dobrzy ludzie nie włóczą się nocą.

Siedzą w kapciach, czasami popsioczą.
Chociaż sami nie wiedzą już na co?
Czemu warczą i o co się boczą?

Do wieczora stał sam, jak ten palec,
przystrojony w świąteczny kotylion,
aż powiedział - zapałkę zapalę!

Bo poeta, jeżeli ma talent,
to zaświeci tę jedną na milion.
Żeby ludzie do stołu siadali
połączeni serdeczną wigilią.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz