środa, 20 grudnia 2017

nie wraca się dwa razy

choćbyś pragnął zatrzymać na kolanach prosił
pasjansami zaklinał przed zimą osłaniał
nie będzie zmiłowania dla pierwszej miłości

myślisz że znasz ją dobrze nie masz wątpliwości
ale ona przychodzi i odchodzi sama
choćbyś ją chciał zatrzymać na kolanach prosił

spróbuj zasnąć z tą drugą zapomnij dorośnij
złotej rybce zwróć wolność nie popadaj w banał
nie wraca się dwa razy do pierwszej miłości

jesteś uchem urwanym które wodę nosi
aż ostatnie dwie krople wyparują z dzbana
nie zatrzymasz ich choćbyś na kolanach prosił

jedna chmurą powróci żalem za młodością
druga skryje się w oku szczypiąc niedospaniem
płytkim snem obudzonym gdy biegniesz na oślep

obie spłyną po twarzy wtulając się w pościel
a ty wyschniesz z pragnienia jak gliniany dzbanek
choćbyś wiatru unikał z deszczem się przeprosił
nie będzie po raz drugi tej samej miłości



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz