od tylu dni
odkąd ciebie tu nie ma
zachodzę w sny
albo czekam
na przemian
gasną latarnie odmienia się nów
śniegi topnieją znów sypie się puch
wracają
wspomnienia
księżyca blask
obejmuje mnie pełnią
snuje się czas
chmury płyną
nad ziemią
wirują gwiazdy przechodzi noc w dzień
wczoraj widziałem na krześle twój cień
skamieniał
na lustrze ślad
karminową czerwienią
odbija blask
rozmazanym
marzeniem
czuję twój zapach znajomy do krwi
z głupią nadzieją podchodzę do drzwi
nikogo w nich nie ma
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz