poniedziałek, 11 grudnia 2017

czekam

od tylu dni
odkąd ciebie tu nie ma
zachodzę w sny
albo czekam

na przemian

gasną latarnie odmienia się nów
śniegi topnieją znów sypie się puch
wracają 

wspomnienia 

księżyca blask
obejmuje mnie pełnią
snuje się czas
chmury płyną 

nad ziemią

wirują gwiazdy przechodzi noc w dzień
wczoraj widziałem na krześle twój cień 

skamieniał

na lustrze ślad
karminową czerwienią
odbija blask
rozmazanym

marzeniem

czuję twój zapach znajomy do krwi 
z głupią nadzieją podchodzę do drzwi 

nikogo w nich nie ma

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz