Od tygodnia nocą, za dnia
lepka łapa obezwładnia
panią Zofię
całą dobę ją niewoli
tak że Zofia wolnej woli
ma atrofię
ściąga z Zofii dół i stanik
eksponując wstydu zanik
zyg marchewka
rozpościera Zofia kocyk
leży goła i się poci
w cieniu drzewka
kiedyś Zofia się połapie
lepkiej łapie da po łapie
mokrą szmatą
zmówi zdrowaś albo kadisz
lecz na razie nie poradzisz
Zofio na to
ja się również nie wychylę
lepka łapa we mnie sztylet
wbija żarem
nawet w męskiej wyobraźni
gdybym musiał coś w tej łaźni
to za karę
choćbym zerwał się z kocyka
choćbym wzywał kierownika
klął i tupał
ale raczej się nie zerwę
dzisiaj zrobię sobie przerwę
taki upał
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz