Na granicy dwóch światów paszportu nie trzeba
Tam batystowej wyspy strzeże anioł budzik
Srebrzystooki księżyc wypatruje ludzi
Jednemu snu przychyla, a drugiemu nieba
Granica taka płynna, że możesz nie zgadnąć
Po której stronie jesteś. Drogowskazy znikły
Odpowiedzi udzielić mógłby zegar zwykły
Ale jego wskazówki są wskazówką żadną
Za granicą, gdzie miarą czasu się nie liczy
Księżycową poświatą otula się wyspa
Poduszka w zen zapadła, rąbka tajemnicy
Anioł mógłby uchylić, ale tylko pyta -
czy zostajesz, czy może wrócić sobie życzysz
Odpowiadasz - nie teraz. Pozwól mi się wyspać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz