Nie pamiętam, czy to w Barcelonie,
czy w Madrycie stał ktoś na balkonie.
Zastanawiam się teraz
czy to mógł być Carreras.
Ale raczej nie śpiewał, więc to nie.
Kiedyś, nie wiem, być może w Macondo,
w toalecie spotkałem Belmondo.
Raczej blondyn, niż mulat.
W wieku bliżej do stu lat,
ale z twarzy podobny podobny był on do.
Lata temu w zajeździe pod Gniewem
rozmawiałem z Wodeckim Zbigniewem.
Gość niezłego miał fioła.
Gadał w kółko o pszczołach.
Może pszczelarz to był. Sam już nie wiem.
Lata temu w motelu pod Mławą
rozpoznałem Ryszarda z Wiesławą.
I z figury i z twarzów
niepodobni do Błażów.
W każdym razie nie Wiesia. No...brawo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz