czwartek, 8 grudnia 2022

Krakowski deszczyk

Kiedy wjeżdżałem do Krakowa

na szybę żółty deszczyk spadł

i pomyślałem - Ale czad!

Dobrze, żem maskę przygotował.

Ciekawość pusta i niezdrowa


gnała mnie ku Mariackiej Wieży

gdyż zbliżał się hejnału czas.

Strażak nie zagrał. Był w "pe gaz"

za co pochwalić go należy,

bo gdyby nie był, już by nie żył.


Pragnąc ratować mój organizm

instynkt mnie po piwnicach wiódł

w papierosowo piwny smród.

Żyli tam ludzie zmutowani.

Pod Baranami. Jaszczurami.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz