gdzieś na księżycu płoną tamte świty
dżinsowa kurtka sukienka do pralni
rzucone w ogień jak my łatwopalni
powracający poświatą odbitą
gdzieś na księżycu nasza tajemnica
w ogrodzie nocy wygnieciona mięta
niech tam zostanie noc ją zapamięta
jeśli się zdarzy zaćmienie księżyca
jest ciemna strona księżycowej bani
tę znają tylko głuche telefony
gdy melodyjkę grają na czekanie
ale nasz księżyc nie miał drugiej strony
myśmy nie znali samby przed rozstaniem
zbyt łatwopalni żeby nie zapłonąć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz