Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
Pewien poeta spod Warszawy
zjechał na weekend do Wisławy,
by w jej mieszkaniu limeryczyć.
Na więcej nie mógł raczej liczyć.
Ona nieboszczka, on starszawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz