piątek, 3 grudnia 2021

Plac Zbawiciela

Na Placu Zbawiciela dziad

proszalny, wychudzony

na wydeptanych schodach siadł.


Kończył się dzień, a może świat.

Wszak nigdy nie wiadomo,

komu pisane ile lat.


Na placu deszcz przechodził w grad.

Śpieszono się do domów.

Tłum zbawicieli szedł przez plac.


I jeden się pochylił nad

Człowiekiem złachmanionym.

Rzekł - Weź mój płaszcz za Ojcze nasz.


Dziad złamał bułkę, którą jadł.     

Podał mu pokruszoną -

Masz. Nie żałuję, żem ją skradł.


A płaszcz zatrzymaj. Wieje wiatr.

Na placu wyziębionym

Tobie się bardziej przyda płaszcz.

Ja tylko proszę, by śnieg spadł. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz