Strumieniem kropla spływa z góry.
Drży ptak nad tobą i pył gwiezdny.
Dalecy krewni.
Rybom od brzegu aż do brzegu.
Ptakom przestrzenie krasnopióre.
Kamieniom bezruch.
Powiedz, jak znosisz przemijanie.
Jak w nim się odnajduje kamień.
Czy ci nie ciężko.
Dachówką nieba. Oceanu
korkiem. Obłokiem nad wulkanem.
Lodowca pestką.
Kamień. Teraz go wody toczą.
Po milimetrze. Odtąd dotąd.
Z kiedyś do teraz.
Milczy. Na głupstwa czasu nie ma.
Pulsuje wir. Paruje Ziemia.
Aż dech zapiera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz