Że będę potępiony - wiem.
Że mogłem więcej. Cóż... Starałem się.
Był czas, że miałem wpływ na kilka spraw
i twardą dupę wystawiałem na populizm.
Nie oczekuję za to braw,
ani nie liczę, że mnie ktoś przytuli.
Przepraszam braci starszych i tych mniejszych.
Matki i siostry, których gniew rozumiem.
Wstyd mi za przeszły czas i teraźniejszy.
Za strach i ból. Zlodowacenie sumień.
Wrzucam do puszek. Wypatruję tęczy.
Można się zmęczyć.
Jak wielu z was, pochylam kark pod stresem
i w pierś się biję za grzechy ludzkości.
Jestem jak wy, społecznym marginesem.
Innym.
Bez prawa do praw dla mniejszości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz