Cniło się duszy w kosmicznym niebycie
Gdzie czas początku nie miał ani końca
Do czasu aż się przytrafiło życie
Grudce materii niedaleko Słońca
Żeby się życie do czegoś przydało
Na abstrakcyjnych peryferiach Ziemi
Do każdej duszy przypisano ciało
Jak tej historii wstęp i zakończenie
Dzień oczekuje rana i wieczora
A noc jest jedna noc jest doskonała
Ledwie się światu przydarzyłeś wczoraj
A już dzień minął nie taki jak chciałeś
Już ćma cię kusi obietnicą lotu
Już coraz większe zmęczenie ogarnia
Ze wszystkich skarbów najcenniejszy spokój
Jeszcze do przejścia pusta poczekalnia
W niej płaszcz zostawisz i w podróż wyruszysz
Bo przecież biedni nie tracą nadziei
Że bezcielesnym lżej będzie na duszy
A noc odbierze bogatym co nie ich
Od urodzenia do oczu zamknięcia
Nie mamy wpływu na horoskop planet
I, między nami, w kwestii rozwinięcia
Naszych historii dzieje się to samo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz