Być tylko ramą wśród przepychu rzeczy
A cóż dopiero odczuwać w jej wnętrzu
Martwą naturę nieskończenie piękną
W miedzianym błysku zdmuchiwanej świecy
Uchwycić światło nim płótno opuści
Dać nieśmiertelność jednodniowym makom
Monetom cytryn martwym oczom ptaków
Refleksom noża odbitym w ciemności
Na tle tak czarnym że obraz bez granic
Zdałby się wieczną abstrakcyjną pustką
Naturą której natury nie znamy
Łatwiej uwierzyć w optyczne oszustwo
W fenomen światła ujętego w ramę
Największy sekret wykradziony lustrom
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz