poniedziałek, 19 października 2020

O siedmiu krasnoludkach i królewnie bardzo śpiącej

 Wystawiono raz w teatrze, dając gry aktorskiej koncert,

"Baśń o siedmiu krasnoludkach i królewnie bardzo śpiącej"

Brawo! W punkt! Najwyższa pora - recenzenci aż mlaskali -

To jest świetna metafora. Myśmy wszyscy się pospali.


Czas królewnę zbudzić wreszcie. Bez współpracy nie da rady.

Więc przyjrzyjmy się bajeczce, zaczynając od obsady.

Stara flama dyrektora główną rolę gra na scenie .

Ach, jak pięknie sypia ona! Cóż za talent z doświadczeniem.


Ale krasnoludki- słabo. W Mędrka, wcielił się reżyser.

Apsik, Gburek - maszyniści. Śpioszek zaspał i nie przyszedł.

Gapcio, Śmieszek i Nieśmiałek zaplątali się w rajstopach.

Nie obudzą. Nie ich bajka... Może, gdyby to był chłopak?


I tak zmierza do finału przedstawienie, jak po grudzie.

A królewna  jak przysnęła, tak nie może się obudzić.

Z sytuacji próbowali wybrnąć mądrzy recenzenci

sugerując - Jest was tylu... Może któryś się poświęci?


Ja opinią małej Zosi się podzielę, bo ciekawa. 

Jak się nie ma krasnoludków, to się bajki nie wystawia.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz