Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
czwartek, 11 czerwca 2020
KLASYCZNIE
Wszystko było klasyczne. Od wódki - do śledzia.
Trzynaście zgłosek w wersie. Frytki do kotleta.
Karafka, jak średniówka. A nad nią poeta
który był już klasykiem, choć o tym nie wiedział.
Nastrój był tak klasyczny, że trudno wysłowić.
Przy sąsiednich stolikach podano kolację.
W czarnych maskach, z powagą godną konsolacji,
żałobnicy wznosili toasty za zdrowie.
Tymczasem nasz poeta z pustej literatki
i z karty kredytowej, przewidywał koniec
świata starej poezji i kreślił notatki.
Jeszcze raz chciał zamówić. Ale z braku monet
zadowolić się musiał dolewką herbatki.
Kelnerce, w rozliczeniu, pozostawił sonet.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz