wtorek, 24 marca 2020

Wiersz na czas zarazy

Jak powinien wyglądać wiersz na czas zarazy?
Najlepiej by mu było, gdybym go nie pisał.
Ale przecież pisałem. I to wiele razy.

Celowo malowałem słodkie bohomazy.
Rozśmieszałem koszmary na sposobów tysiąc.
Otulałem bezsenność przed chłodem zarazy.

Uciekałem w dzieciństwa ciepłe krajobrazy.
Gdzie sad zaczarowany i owoców misa,
a najważniejsze zdania mają dwa wyrazy.

Jak powinien wyglądać? On już się wydarzył.
Właśnie nam raportują ile zgonów dzisiaj
w bieżącej statystyce. Oto wiersz zarazy.

Czy ten czas kiedyś minie? Wszystko, bez urazy,
tak, czy owak, się skończy. I nikt w norze mysiej
się nie schowa, więc po co dodatkowe razy

cierpieć i się biczować wierszem przy okazji? 
Niech nam łąki zielone do końca się wyśnią.
Tak mógłby się zakończyć wiersz na czas zarazy.
Nie wiem, kto go przeczyta. Nie wiem ile razy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz