Było tak zwykłe, że nie rozpoznali.
Zmęczeni pracą. Wstawaniem do dzieci.
Mieli niewiele. Nie mieli za mało.
O szczęściu w domu się nie rozmawiało.
Zwyczajne sprawy. Czas tak szybko leciał.
To było szczęście, lecz nie rozpoznali.
Po tamtych latach kilka zdjęć zostało.
W dolnej szufladzie. Wśród innych rupieci.
Na oglądanie czasu ciągle mało.
Raz, czy dwa razy, prawie się rozstali.
Ale ze sobą są do dzisiaj przecież.
To było szczęście. Choć nie rozpoznali.
Ile to lat już? Dzieci wyjechały.
Mają przyjechać na czterdziestolecie.
Niewiarygodne. Kiedy to zleciało.
Niezwykłym trafem każde z nich dostało
siebie nawzajem. I miejsce na świecie,
gdzie przypadkowo kiedyś się spotkali.
To było szczęście, że się rozpoznali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz