Żeś ty im lipcu skrzydeł nie popalił
Gdy nieostrożnie po tobie stąpali
Bzyczącą gryką w poziomkowe miody
Chodnikiem mięty nad dyskretną wodę
Rozgrzane ciała ostudzić w jeziorze
Żeś ich pochwalił tak jak Pan Bóg stworzył
Wolnych szczęśliwych odurzonych latem
Od nawy sosen aż po koniec świata
Kiedy zagrały im schody do nieba
Gdy dym nad wodą po nich się rozwiewał
Mleczną żywicą terpentyną igieł
Żeś ty im lipcu nie popalił skrzydeł
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz