w ciszy wieczoru w ledowej poświacie
ciemność rozpięta na blejtramie okna
czerwone głowy ścina pelargoniom
tak obojętna że nie zauważa
na którą stronę kieruje spojrzenie
ty decydujesz czy spojrzysz jej w oczy
chyba że wcześniej rozpryśnie się szyba
albo przegapisz autowyłączenie
wtedy się zbudzisz nie wiedząc gdzie jesteś
katapultuje cię pluszowy fotel
pilot opadnie spadochronem dłoni
podległy prawu przyciągania ziemi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz