sobota, 1 czerwca 2019

oni

Na końcu świata się spotkamy.
I przeminiemy, z ich powodu.
Ze snu zbyt późno wyplątani.
Podobni, jak dwie krople wody.

Będziemy tak niedoskonali,
jak ogród zarośnięty perzem.
Niepasujący, jak koralik
który na dnie szuflady leży.

Wyboru nie będziemy mieli,
z atomów węgla powołani.
Ci, którzy przyjdą nas rozdzielić,
nigdy nie będą tacy sami,

jak my, na popękanej ziemi.
Wśród zakurzonych dekoracji
dla nich, będziemy tylko cieniem
podróżnych, przed ostatnią stacją.

I nikt nie będzie po nas płakał,
przyszłej jesieni, ani zimy.
Spotkamy się na końcu świata.
I rozstaniemy, z ich przyczyny.

Stworzonych z krzemu, do zatraty
mórz koralowych, róż, ogrodów.
Poznamy ich na końcu świata,
w chmurach, bez jednej kropli wody.

Nasza w nich pamięć. Co nam po niej,
gdy każdą chwilę noc pochłonie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz