Poczuj jakbyś tu była. Rozpachnił się jaśmin.
Na lawendowych chmurach mości się przedwieczór.
Gasną sosny za oknem, jak pośpiech w człowieku.
Z mlecznej drogi kot wrócił i za chwilę zaśnie.
Podszewkę nieba prują srebrne igły planet,
kreśląc kółko i krzyżyk w szafirowej wełnie.
Jeszcze chwila i księżyc przeleje się pełnią,
przydając melancholii pustym oczom szklanek.
Za twoim oknem płyną barki po East River.
Julek pewnie się zbudził. Wyruszacie właśnie
na plac zabaw, ulicą wiecznie hałaśliwą.
A tutaj za firanką wieczór się rozmaślił.
W szklance księżyc się złoci niedopitym piwem.
Znowu będę go topił. Inaczej nie zasnę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz