sobota, 20 kwietnia 2019

RESET

Przyśniłem lustra morskie tło, a na nim białe pióro.
Czyjaś alabastrowa dłoń kreśliła ust purpurę.
Tysiące lat w kolorach trzech płynęły przed oczami.
Czerwona miłość. Biała śmierć. Zielone zmartwychwstanie.
Śmierć nie ważyła nic, a grzech nie wiedział, co to miłość.
Miłość nie mogła grzechem być. Życie ją rozgrzeszyło.
Gdy wstawał świt z zielonych wód, w obramowaniu lustra
pieśń nową śpiewał stary Bóg. Przez purpurowe usta
krzyż odzyskiwał gwiezdną treść, wśród map i konstelacji.
Nad ranem lunął ciepły deszcz. Czuło się grawitację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz