Trzy tygodnie strzeliły nam jak szkockie bicze.
Dzisiaj puchar rozstania spełnić muszę do dna.
O Mario! Powściągliwa terapeutko wodna.
Sześć razy mnie kąpałaś, jeśli dobrze liczę.
Myślałem, że ten pobyt będzie dla mnie piekłem.
Sanatorium nie bywa raczej w moim guście.
Gdy nagle! Ach, wiem Mario, nie mogłaś dopuścić
abym wystygł i wody dopuściłaś ciepłej.
Nigdy żadnej kąpieli już nie wspomnę słodziej.
Wybacz Mario wzruszenie. Pozwól, że odksztuszę.
Sześciokrotnie słyszałem - Tera może wchodzić!
Kto mnie jutro przywoła? I do jakich wzruszeń,
gdy samotny stać będę pod prysznicem godzin.
Rozmywając wspomnienia kabinowym tuszem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz