środa, 17 kwietnia 2019

fantomy

Spotkali się nad lustrem wody.
Odęty księżyc w staw się gapił.
On - blady pająk laskonogi.
Ona - płochliwa jak okapi.

Księżyc ponury był jak cmentarz.
Policzki rwały się do pełni.
Czy on całował - nie pamiętam.
Czy ich poznaję - niezupełnie.

Mogło tak być, że guzik z kości, 
haftka, szarpnięta w słusznej walce,
nie chciały ulec namiętności.
A nawet ból sprawiły palcom.

A może śniły się jaśminy,
przypominały się balkony?
A na nich chłopcy i dziewczyny
z Białegostoku, czy z Werony.

Nie wiem, co tam się wydarzyło.
Po tylu latach nie dam głowy.
Ech, szkoda że nas tam nie było!
Zwodnicze bóle fantomowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz