Sierpniowe słońce tonęło w Bałtyku.
Kolejny wieczór spłynął anaforą.
Pociąg cierpliwie stał pod semaforem.
W koszu ostatnie lody na patyku.
Noc się stawała coraz boleśniejsza.
Szum fal się wzmagał, to znów pieścił lekko,
puentując kontakt z dojrzałą poetką
z którą złączyłem się w rozbiorze wiersza.
W sprawie powtórzeń była zasadnicza,
optując przy tym za rytmiczną frazą.
Od tamtej lekcji umiejętnie zliczam
metrum i głosek poszerzam diapazon.
Rozbiorem wiersza można się zachwycać.
Zwłaszcza, jeżeli rozbierać go razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz