Nocami bywam tam i tu.
Czasami to zabawne
być lokatorem snów.
Ubrana w zapach bzu
rozkosznie gryziesz wargę.
Masz gęsią skórkę tam i tu.
Bezbłędnie i bez słów
znajduję sutki twarde
zbudzone z twego snu.
Nad ranem sam zostaję znów
i pies bezpański bardziej
nie jest samotny, jak ja tu.
Znów pustką się wypełnia nów.
Znikając w czwartej kwadrze
otulam się resztkami snu.
Ponownie ty. I znów brak tchu.
Pragnienie niepoprawne
snuje się świtem tam i tu.
Spuszczone jak zły pies ze snu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz